Potwierdzaja, ze trudno się pozbierac po stracie tego co najdrozsze. Kolejne niezbite argumenty można znaleźć w „Trenie X”. Podmiot liryczny zastanawia się, gdzie jego corka poszla po śmierci („W która strone, w ktoras się kraine udala?”). Wyraznie widac, ze mamy do czynienia z powątpiewaniem w wiare.
Jak poradzić sobie ze stratą psa? Oto kilka sugestii, które pomogą Ci sobie z tym poradzić: Uznaj swój smutek i daj sobie pozwolenie na jego wyrażenie. Nie wahaj się dotrzeć do innych, którzy potrafią wysłuchać życzliwego ucha. … Napisz o swoich uczuciach w dzienniku, wierszu, eseju lub opowiadaniu.
7 Cytaty o utracie psa, aby pamiętać o swoim szczeniaku w Pet Heaven. Jeśli opłakujesz utratę swojego futrzastego najlepszego przyjaciela, te cytaty o utracie psa mogą cię pocieszyć. Wiemy, jak trudno jest pożegnać się z ukochanym zwierzakiem, zwłaszcza takim, z którym przez lata nawiązałeś głęboką więź.
Nie możesz tak mówic że Twój piesek żył bardzo krótko.Podobnie jak moja Sunia ,pieski nasze żyły bardzo długo.Przeżywalność psa to między 14-16 lat,oczywiscie są też takie które dożywają 17 18 czy nawet 20 lat,ale to są wyjątki.To tak jak z ludzi ,czy tak dużo dożywa 80 ,95 czy 100 lat,też jest ich niewiele..to co dopiero mają powiedziec osoby które straciły
Tak trudno pomóc takim rodzicom. Kiedy w tragicznych okolicznościach, w wypadku tak głupim że trudno to sobie nawet wyobrazić , zginął dziewięcioletni chrześniak mojej mamy, to jego rodzice oszaleli z rozpaczy. Jego ojciec próbował odebrać sobie życie. Nigdy w tej rodzinie się nie poukładało, a minęlo jakieś 30 lat.
Nie mogę się doczekać, kiedy Ninusia z nami zamieszka, moja cierpliwość jest wystawiona na próbę bo trochę się to wszystko przeciąga i dopiero ok. 20 marca będzie to możliwe. Tym bardziej, że widziałyśmy się już w realu i podczas tej krótkiej wizyty chyba przypadłyśmy sobie do gustu
JhEQ. Odpowiedzi Alesxa odpowiedział(a) o 00:31 Cóż poradzić.. Czas leczy rany, po prostu musisz to odczekać. Da się pogodzić ale trzeba na to czasu, mi gdzieś po roku przeszło Dżordżu odpowiedział(a) o 00:42 Ciężko jest zapomnieć i załagodzić ból po stracie ulubionego zwierzaka do którego człowiek się bardzo przywiązał i zżył z nim,Też mi jest smutno i przykro bo w tym miesiącu straciłem oba psy,które były u mnie dość ulubionego Tofika ,którego miałem 12 lat i Hektora 15 lat .Pierwszego mi jakiś pies zagryzł jakoś na początku grudnia,a drugi ten starszy zdechł ze starości 2 dni przed Wigilią :(Tak to jak wróciłem z roboty to Toffik zawsze przylatywał do mnie do samochodu jak tylko otworzyłem drzwi by go pogłaskać i poczochrać :) .A teraz człowiek wróci do domu i nikt nie szczeka ,nie cieszy się z mojego powrotu,,tak jakoś dziwnie cicho i pusto koło domu Da się, nie należy popadać w depresję i podnieść głowę do góry, i iść dale, czas leczy rany. wether odpowiedział(a) o 05:51 Jest to wykonalne ale wymaga czasu. Na razie nie myśl o tym za dużo. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Nic juz nie mozesz zrobic ,wazne ze miała dobre zycie ,nie był biedzony ,katowany ,jak wiele innych -moze adoptuj innego -nigdy nie bedzie taki jak twoj ktory odszedł ale bedzie twoim przyjacielem ,na fejsie maja spa kota i psa chanell widziałam ostatnio mieli maluch z interwencji były bardzo zabiedzone -skóra i kosci tera sa do adopcji ale twarede warunki ,moi znajomi maja od nich haskiego piekny - moze bedziesz w stanie pomoc innemu ..
[quote name='waldi481']Na I stronie tego wątku ktoś napisał,,że to mija,,w odniesieniu do bólu..Ja twierdzę,że nie mija..Ból,który odczuwam wszystko zmienił choć wydaje się co niektórym,że jest już Gucia wszystko zmieniło-jego śmierć zabiła mnie choć żyję..Ja mam tylko sporo wątpliwości,że ja żyję,choć oddycham,jem,śpię itd...Bo jak pisał poeta,,można umrzeć za życia i nie czuć kompletnie nic,,...Tamtego przeklętego dnia wszystko się zmieniło,wszystko przewartościowało...Mnie nie ma choć jestem.. Elżbieta[/QUOTE] :shake:ból po stracie przyjaciela nigdy nie mija, ja po mojej psince nie mogę jakoś schować budki z pokoju ,ani miseczki z której jadła .Żal pozostanie na zawsze:placz::placz::placz:. Quote
pisze bo nie wiem z kim mam sie tym podzielic,a chcialam napisac o moim kochanym piesku Borysie ktorego wczoraj musialam uspac ( po 10 wspolnych latach dopadla go jakas choroba jelit,ostatnie dni nic nie jadl,wymiotowal ciagle,byl odwodniony ( wczoraj pojechalismy po raz kolejny do weterynarza i padla odpowiedz:nie da sie nic zrobic,jest nieuleczalnie chory i raczej trzeba go uspac bo inaczej bedzie zapadal w spiaczke przez najblizsze 3 dni i sie niepotrzebnie bedzie decyzje uspania...nie moglam pozwolic na to zeby sie meczyl przez kilka dni niepotrzebnie ( nie pozegnalam sie nawet ( rodzice go zabrali do weta,gdy wrocilam do domu juz go nie bylo,zadzwonilam do rodzicow i uslyszalam najgorsze co moglam uslyszec ( nie moge sie pozbierac,,,,dalej przychodze do domu i otwieram powoli drzwi zeby nie wybiegl na klatke...ale tym razem nie wybiegnie...placze i mysle ze zaraz przyjdzie do mnie i popatrzy swoimi oczkami na mnie i odrazu lepiej mi sie zrobi na serduchu...niestety nie tym razem,tym razem placze wlasnie przez niego,ze go juz nie ma przy mnie ( patrze na zdjecie i przypominam sobie wspolne 10 lat,nasze spacery,wspolnie spedzany czas,jak przychodzil wieczorkiem i kladl sie obok mnie przy czym zajmowal pol gdy plakalam stawal na przeciw mnie i wlepial swoje sliczne oczka we mnie,,,wtedy robilo mi sie cieplutko na serduchu,humorek wiem jak sobie poradze w tej chwili,napewno duzo czasu zajmie mi pozbieranie sie z tego ( stracilam najblizszego przyjaciela,czlonka ze jest tam na gorze,patrzy na mnie i teskni..."Tesknie za Toba Borysku...pamietaj!!Kocham Cie!!""NIE ZAPOMNIJ O MNIE A BEDE TAM GDZIE TY...."
tekst przeczytasz w 3 minutyWcale nie trzeba być słabym kierowcą czy jechać zbyt szybko, aby uczestniczyć w wypadku. Wystarczy moment nieuwagi… fot. ShutterstockWczoraj potrąciłam psa. Czułam, jak mój samochód przetaczał się po jego biednym ciałku. Wpadłam w takie przerażenie, że nawet nie zwolniłam, choć jechałam bardzo powoli, bo droga była z ograniczeniem do 20 km/h i z garbami, tylko po paru sekundach bezmyślnie się zatrzymałam, przekręciłam klucz w stacyjce i w ryk… nawet nie miałam odwagi wyjść i sprawdzić, co się stało z tą psinką – pisze na blogu internautka. Wpisów takich jak ten jest w sieci wiele. Łączy je jedno. Większość z nas nie wie, jak się zachować, gdy dochodzi do wypadku z udziałem zwierzęcia. Zanim potrącimy psa Karol Głębocki z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Olsztynie lubi czytać szwedzkie kryminały. Po którymś z kolei zwrócił uwagę, że ich bohaterowie często sobie radzą: Jeśli jedziesz na północ, to uważaj na tak nie jest w Polsce? Zastanawiał się i wymyślił akcję edukacyjną „Uwaga! Zwierzęta na drodze” prowadzoną przez GDDKiA w ile trasy szybkiego ruchu mają przejścia dla zwierząt, o tyle drogi krajowe już ich nie mają i raczej mieć nie będą. Jedno przejście kosztuje bowiem 20 mln zł. Dlatego to głównie od nas, kierowców, zależy, czy zwierzęta będą bezpieczne. Trzeba zwracać uwagę na znaki A-18a (Uwaga na zwierzęta domowe) i A-18b (Uwaga na zwierzęta dzikie). Nie są stawiane bez powodu Co roku we współpracy z nadleśnictwami sprawdzamy, czy powinny w danym miejscu stać i tam naprawdę warto zdjąć nogę z gazu – przypomina Głębocki. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że zderzenie ze zwierzęciem jest niebezpieczne dla obu stron. Jeżeli dojdzie do potrącenia psa, to zapewne kierowca wyjdzie z tego bez szwanku, ale już spotkanie z łosiem czy jeleniem może się skończyć nie tylko uszkodzeniem auta. Z kolei dla motocyklisty nawet pies pod kołami może stanowić śmiertelne zagrożenie. Instruktorzy jazdy radzą, aby przed naprawdę nieuniknionym zderzeniem ze zwierzęciem zwolnić pedał hamulca, co pozwoli nieco unieść obniżony hamowaniem przód samochodu i zmienić kąt uderzenia. Dzięki temu sarna być może nie wpadnie na szybę, co byłoby groźne dla kierowcy lub pasażera. Kiedy najczęściej dochodzi do wypadków? Najgorsze, jeśli chodzi o wypadki, nie są wcale miesiące wakacyjne, tylko maj oraz październik, listopad i grudzień. Jeśli zaś chodzi o porę dnia, to czas od zmierzchu do świtu. Nocą ma się ochotę na szybszą jazdę, bo wydaje się, że droga jest pusta, ale to złudzenie. Często napotkamy świecące oczy. A wbiegnięcie psa na jezdnię to tylko chwila. Koncentrujmy się nie tylko na drodze, ale zwracajmy też uwagę na pobocza. Ewentualnie poprośmy o to pasażera. W nocy prędkość musi być szczególnie dostosowana do warunków jazdy – ostrzega Głębocki. Należy pamiętać o zjawisku zwanym „freeze”. Sarna lub pies oślepiony przez lampy samochodu mogą znieruchomieć. Aby wyrwać zwierzę ze stuporu, trzeba dać sygnał klaksonem, mrugnąć światłami. Warto też pamiętać, że zwierzęta przechodzą stadami: za jedną sarną mogą podążać następne. Mają też utarte szlaki. Jeśli więc raz w danym miejscu przebiegła nam drogę sarna, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zrobi to ponownie. Według organizatorów akcji „Uwaga! Zwierzęta na drodze” bardzo pomocny jest elektroniczny znak drogowy Wildlife Protection System. Gdy zwierzę znajduje się w pasie ruchu, znak emituje sygnał świetlny. Niestety, nie ma go jeszcze u nas – pomaga tylko kierowcom w Stanach Zjednoczonych i Szwajcarii. U nas, aby uniknąć wypadku, kierowcy mocują gwizdki emitujące fale ultradźwiękowe odstraszające zwierzęta. Jednak według wielu specjalistów nie są one szczególnie skuteczne, bo zwierzęta szybko przyzwyczają się do tych dźwięków. Kiedyś miałem taki przymocowany, ale nie zauważyłem, by jakoś oddziaływał na psy spacerujące na poboczu – napisał na Facebooku Grzegorz Lindenberg z Koalicji dla Zwierząt. Stało się, co dalej… Jeśli już potrącimy zwierzę, trzeba mu pomóc. Świadome pozostawienie go na drodze to przestępstwo (art. 4 pkt 12 Ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt). Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb – zwraca uwagę młodszy inspektor dr Dariusz Podleś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej tego nie zrobi, podlega karze aresztu lub grzywny do 5 tys. zł. Również ustawa Prawo o ruchu drogowym w art. 45 zabrania kierowcy pozostawiania na drodze tym wypadku uznaje się zwierzę za przedmiot, który mógłby zakłócić bezpieczeństwo ruchu – wyjaśnia czy inaczej kierowca, który potrącił psa i nie zareagował, może ponieść odpowiedzialność. Dlatego najlepiej sprowadzić zwierzę na pobocze, a jeśli nie ma takiej możliwości i jest ono nieprzytomne, okryć na przykład kocem, by uchronić przed utratą ciepła, oznakować miejsce i powiadomić odpowiednie organa. Najłatwiej zadzwonić pod numer nie jesteś sprawcą, lecz tylko świadkiem potrącenia, zatrzymaj się i zapytaj sprawcę, czy możesz w czymś pomóc. Jeżeli sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia, spisz jego numery rejestracyjne. Pomóż psu i skontaktuj się z nami. Razem rozwiążemy ten problem – radzi z kolei na stronach TOZ w Szczecinie inspektor Anna Kiepas-Kokot. Trzeba też odnaleźć właściciela psa i powiadomić go o wypadku. Jeżeli twój pies wróci do domu z jakimiś obrażeniami i podejrzewasz, że został potrącony, natychmiast udaj się do lecznicy. Nawet jeśli po wypadku uciekł, nie znaczy to, że nic się nie stało. Mógł na przykład doznać obrażeń wewnętrznych, takich jak uszkodzenie płuc, które w późniejszym czasie mogą spowodować śmierć. Po kilku dniach od wypadku może być już za późno. Pierwsza pomoc Nasze działanie w pierwszych chwilach po wypadku może ocalić życie naszemu lub obcemu czworonogowi. Kurs pierwszej pomocy dla zwierząt organizowany w wakacje kosztuje tylko 100 zł ( Jeśli chcemy udzielić jakiejkolwiek pomocy, to należy pamiętać, że pies w szoku może nas pogryźć. Lekarze weterynarii radzą, aby po sprawdzeniu, czy zwierzę nie ma kłopotów z oddychaniem, zawiązać mu pysk szmatką. Jeśli okaże się, że nie oddycha, to: Jedną ręką zamknijmy pysk zwierzęciu, przyłóżmy usta do jego nosa i wprowadźmy powietrze do płuc dwoma krótkimi dmuchnięciami. Kontynuujmy sztuczne oddychanie, przeprowadzając 15-20 oddechów na minutę, do czasu aż zwierzę zacznie oddychać – radzi Amy Shojai, autorka książki „Pies i kot. Pierwsza pomoc w nagłych wypadkach”. Jeśli nie wyczujemy bicia serca, uciskamy klatkę piersiową na głębokość 1 cm, od 80 do 100 razy na minutę. Reanimuje się tak psa aż do momentu dotarcia do kliniki. Gdy trzeba zatamować krwotok, na ranę kładziemy gazę lub kawałek materiału i przyciskamy ręką. Jeżeli dziąsła psa zrobiły się nienaturalnie białe, nie zapomnijmy owinąć go w koc. W wypadku złamania starajmy się nie dotykać łapy. Przenosimy psa do samochodu na czymś sztywnym (deska, płyta). Przesuwamy go delikatnie – można to zrobić, podkładając pod ciało koszulę lub jakiś inny materiał. Potem jak najszybciej udajmy się do kliniki weterynaryjnej. Autor: Konrad Piskała Podziel się tym artykułem: to portalu tworzony przez specjalistów, ekspertów ale przede wszystkim przez miłośników zwierząt.
nie moge sie pozbierac po stracie psa