Koszty nie chodzenia na religie są, ale takie jest życie, że przeciwstawienie się tej zarazie kleszczy pijących nasza krew i zarażających ludzi odkleszczowym zapaleniem mózgu.
Oświadczenie rodziców w sprawie uczęszczania ich dziecka na religie/etykę* Na podstawie Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach
1K votes, 144 comments. Mamy 2021 rok i Niemcy nie stały się państwem wyznaniowym, tymczasem w katolikiej polsce: Dla kościoła zakazuje się aborcji…
Samodzielny powrót uczniów ze szkoły lub wyjść grupowych – co na to przepisy. Uczestnictwo ucznia w lekcjach religii w innej szkole – jak powinno wyglądać zaświadczenie. Czy uczeń, który zadeklarował, że nie będzie chodził na lekcje religii, a jest to ostatnia lekcja, może iść do domu? Czy rodzic musi wypełnić jakieś
Wypełniając oświadczenie wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych podanych w niniejszym oświadczeniu w celu realizacji organizacji nauczania religii w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. Juliana Fałata w Bielsku Białej. Dane te będą przetwarzane zgodnie z zasadami określonymi na stronie Internetowej szkoły.
Uczennica zapytała księdza, czy to grzech, jeśli nie chodzi na religię. Duchowny odpowiedział jej na TikToku. 'Jestem wierzący, ale zamiast religii mamy lekcje o poglądach katechetki i nie chcę na nie chodzić' - piszą inni uczniowie.
yWv3Mc. Jestem uczniem trzeciej klasy liceum i od tego roku nie chcę chodzić na religię. Katecheta zażądał pisemnego oświadczenia o mojej rezygnacji od rodziców, mimo że jestem pełnoletni. Czy ma takie prawo? – pyta nas Marek z Gdańska. Zgodnie z art. 12 ustawy o systemie oświaty (uso) szkoły organizują naukę religii na życzenie rodziców bądź samych uczniów, gdy są już pełnoletni. Po ukończeniu osiemnastu lat bowiem uczeń osiąga pełną zdolność do czynności prawnych. Oznacza to, że rodzice tracą prawo do reprezentowania go przed organami administracji publicznej. Nie mogą zatem wykonywać w jego imieniu żadnych przysługujących mu uprawnień. Po osiągnięciu pełnoletności to sam zainteresowany decyduje o tym, czy chodzi na religię. Zasady organizowania lekcji religii, a także etyki dodatkowo określa rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych(DzU nr 36, poz. 155). Zgodnie z nim życzenie jest wyrażane w najprostszej formie oświadczenia, które nie musi być ponawiane w kolejnym roku szkolnym, może natomiast zostać zmienione. Oznacza to, że rodzic lub pełnoletni uczeń może zmienić zdanie w tej kwestii w każdym czasie, czyli wycofać oświadczenie. W praktyce utarło się, że jeśli rezygnują z religii, to składają pisemne oświadczenie o treści: na podstawie § 1 ust. 1 rozporządzenia ministra edukacji narodowej (...) oświadczam, że nie będę (córka/syn nie będzie) chodził na lekcje religii. Z tym że zarówno według uso, jak i rozporządzenia oświadczenie dotyczy zgody na udział w zajęciach. Uczeń zatem powinien jedynie wycofać złożone oświadczenie. Jeśli od początku nauki w danej szkole nie chodził na religię, to w ogóle nie miał obowiązku go składać. Należy przy tym pamiętać, że jeżeli uczeń nie uczestniczy w lekcjach religii ani etyki, szkoła musi zapewnić mu w tym czasie opiekę. Jeśli jest to pierwsza lub ostatnia lekcja, może odpowiednio później zaczynać lub wcześniej kończyć lekcje. Inny uczeń pyta, czy skoro nie chodzi na religię, to musi chodzić na etykę. Zgodnie z rozporządzeniem udział w obu przedmiotach jest dobrowolny i nieobowiązkowy.
Z powodu braku porozumienia między rodzicami odnośnie kwestii uczęszczania na religię ich 10-letniej córki, sprawa trafiła do sądu, który uznał, że matka ma wbrew woli ojca prawo do posyłania dziecka na katechezę. Sprawa trafiła do sądu z powodu braku porozumienia między rodzicami. Po ich rozstaniu dziewczynka zamieszkała z ojcem, który wypisał ją z lekcji religii. Kilka razy w miesiącu uczennica spotykała się z mamą, która na katechezę ją ponownie zapisała. Podczas wysłuchania z udziałem biegłych Julia (imię zmienione), która chodzi do III klasy szkoły podstawowej powiedziała, że nie wierzy w religię, ponieważ jak leciała samolotem to sprawdziła i Boga nie było. 10-latka podpisała także oświadczenie przygotowane przez ojca, w którym stwierdziła, że nie chce uczęszczać na lekcje religii w szkole. Pytana o to, czym jest komunia święta odparła, że to taki dzień, w którym się zakłada sukienkę za kilka tysięcy i dostaje się zabawki. Sędzia Agnieszka Banaszczyk z wydziału rodzinnego sądu rejonowego w Grodzisku Mazowieckim odnotowała, że dziewczynka nie miała innej wiedzy na temat religii. W ocenie sądu 10-latka powinna brać udział w szkolnych lekcjach religii, ponieważ wobec jej trudności interpersonalnych z rówieśnikami nie powinna być stawiana w sytuacji bycia odmienną. Co ciekawe, jedynym świadkiem powołanym przez sędzię była katechetka, która stwierdziła, że problemy wynikają z faktu, iż ojciec źle nastawia córkę lekcji religii. Ojciec Julii złożył zażalenie na decyzję sądu. Mężczyzna twierdzi, że dziewczynka płacze przed lekcjami religii, ponieważ nie chce na nie chodzić i nie rozumie poruszanych tematów. Problemy pojawiły się również przy przygotowaniach do komunii świętej. W tym czasie rodzice mieli sprawować opiekę naprzemienną. Jednak matka miała jedynie kupić dziewczynce białą sukienkę i wyjechać na urlop. Ostateczna decyzja sądu 5 kwietnia sąd wydał ostateczne orzeczenie – matka dziewczynki może zadecydować, czy chodzi na religię i przystąpi do pierwszej komunii wbrew woli ojca. Ojciec uznał, że jest dyskryminowany ze względów światopoglądowych. Twierdzi, że na poprzednich rozprawach sędzia szydziła z jego przekonań. Zapowiada skierowanie sprawy do Strasburga. Dziewczynka finalnie nie przystąpiła do komunii świętej, jednak nadal musi chodzić na lekcje religii. W ocenie RPO, który na wniosek ojca Julii przystąpił do postępowania sądowego, sprawa powinna być skierowana na drogę mediacji. - Sam Rzecznik nie rozstrzyga tego, czy dziewczynka ma uczęszczać na religię, czy też nie. Podnosimy natomiast zauważone braki dotyczące treści postanowienia i jego uzasadnienia, które w opinii Rzecznika mogą budzić wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich - tłumaczył w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Mirosław Wróblewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Czytaj też:Lekarz oskarżony o rasizm. Poprosił pacjentkę o zdjęcie nikabu
"Religia (określonego wyznania) i etyka są przedmiotami dodatkowymi, w których uczeń uczestniczy na zasadzie dobrowolnego wyboru. Podstawą udziału ucznia w zajęciach religii, etyki lub w zajęciach z obu przedmiotów jest życzenie wyrażone w formie pisemnego oświadczenia złożonego przez rodziców (opiekunów prawnych) lub pełnoletniego ucznia. Szkoła nie może domagać się od rodziców lub pełnoletniego ucznia oświadczenia o nieuczęszczaniu na lekcje religii lub etyki, natomiast musi być poinformowana – również w formie pisemnego oświadczenia – o ewentualnym wycofaniu wcześniej złożonego oświadczenia deklarującego udział w zajęciach " - podkreśla resort na swojej stronie internetowej. Przypomina także, że oświadczenia dotyczące tej kwestii podlegają przepisom o ochronie danych osobowych. W komunikacie MEN wskazuje, że dyrektor szkoły musi wybrać najbardziej korzystne dla uczniów rozwiązanie, decydując o umiejscowieniu religii lub etyki w planie nauczania, tak aby nie było problemu z zapewnieniem opieki osobom, które na te przedmioty nie ciąża nie chroni katechetki przed zwolnieniem, jeżeli żąda tego biskup>> "W szkołach podstawowych, gimnazjach i w szkołach ponadgimnazjalnych zajęcia etyki może prowadzić nauczyciel, który ukończył studia wyższe w zakresie filozofii lub etyki lub ukończył inne studia wyższe i studia podyplomowe w tym zakresie i posiada przygotowanie pedagogiczne. Możliwe jest również powierzenie prowadzenia zajęć etyki nauczycielowi, który ukończył studia wyższe w innym zakresie niż filozofia/etyka, jeśli ich program obejmował treści nauczanego w szkole przedmiotu etyka w zakresie wynikającym z podstawy programowej przedmiotu, określone dla danego etapu edukacyjnego." - tłumaczy MEN. Decyzję o powierzeniu danych zajęć podejmuje dyrektor. "Biorąc pod uwagę zakres treści przedmiotu etyka określony w podstawie programowej dla I, II i III etapu edukacyjnego można przyjąć, że w klasach I-III szkoły podstawowej zajęcia etyki może również prowadzić nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej, natomiast w klasach IV-VI szkoły podstawowej i gimnazjum również nauczyciel, który w trakcie studiów wyższych zrealizował zajęcia z zakresu filozofii lub etyki." - czytamy w komunikacie>> Po kosmetologii też będzie można zostać polonistą>>
Ta informacja wzburzyła wielu internautów. A wy, co myślicie? Napiszcie w komentarzach. Jak donosi portal który pierwszy opisał sprawę, Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim zmusił 9-letnią dziewczynkę do uczęszczania na lekcje religii wbrew woli ojca. Julia (imię zmienione) mieszka z ojcem. Rodzice są rozwiedzeni, a matkę widuje jedynie kilka razy w roku. Spór ciągnie się od dłuższego czasu, bowiem ojciec dziewczynki deklaruje się jako osoba niewierząca i nie chce posyłać córki na lekcje religi. Protestuje przeciwko temu matka, której zależy, aby córka nie tylko chodziła na religię, ale również poszła do Pierwszej Komunii. Matka zapisuje więc córkę na zajęcia, a ojciec wypisuje. W końcu sprawa znalazła finał w sądzie. Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim wydał postanowienie w tej sprawie. Sędzią orzekającym ws. była sędzia Banaszczyk Agnieszka: "Sąd Rejonowy (...) postanawia na czas prowadzonego postępowania w trybie zbezpieczenia upoważnić matkę (…) do zapisania córki (…) na lekcje religii i umożliwienia córce przystąpienia do sakramentu I Komunii Świętej bez zgody ojca Adama (…)" - czytamy na jednym ze zdjęć krążących w sieci. Postanowienie wydano 28 listopada 2018 r. Co ciekawe, dziewczynka otwarcie deklarowała w szkole jak i w postępowaniu, że jest niewierząca tak, jak jej ojciec. Zeznała, że nie wierzy "w religię i tego niby Boga". Ojciec przedstawił również oświadczenie podpisane przez dziewczynkę, że nie chce chodzić na lekcje religii. Na pytanie biegłych czym jest religia, odpowiedziała: "Lekcją?". O Pierwszej Komunii powiedziała natomiast, że to dzień, w którym "zakłada się sukienkę za kilka tysięcy i dostaje się jakieś zabawki". Moje dziecko ma Komunię, a my po rozwodzie<< To w ocenie sądu dowodzi, że dziewczynka nie ma rozeznania, nie rozumie z czego rezygnuje i nie jest wyrazem jej przekonania, a jedynie powiela zachowania zaczerpnięte z obserwacji swojego ojca. "Deklaracja Julii stanowi powielenie opinii ojca. Nie stanowi Jej autonomicznej woli. I nie jest wyrazem jej przekonań. Oczywistym jest, że z uwagi na wiek dziecka Julia nie zna treści przepisów kodeksu karnego" - dowiadujemy się z uzasadnieniu. Sąd Rejonowy podczas postępowania ocenił również, że dziewczynka jest "zamknięta w sobie, nieśmiała, wycofana i nie nawiązuje kontaktów rówieśniczych" - czytamy na portalu Na to zwracała również uwagę matka, która twierdzi, że nieuczęszczanie dziewczynki na lekcje religii to izolowanie jej od rówieśników. Sąd przychylił się do tego, że w tym wieku poczucie przynależności i współprzeżywania z rówieśnikami jest bardzo ważne. Dla Sądu Rejonowego w Grodzisku kluczowym były fakty: Julia została ochrzczona w Kościele rzymskokatolickim, a na szkolą katechezę chodziła w kratkę, co wynikało głównie ze sporu samych rodziców. Ojciec Julii złożył zażalenie do decyzji sądu. Jego zdaniem dziewczynka na samą myśl o chodzeniu na lekcje religii płacze. Portal zapytał o cała sytuację psycholog z poradni Hipokampus w Poznaniu. Natalia Minge zwraca uwagę na to, że ta sytuacja jest przejawem przemocy wobec tej dziewczyni i może działać na jej niekorzyść. Julia jeszcze bardziej się zamknie i wcale nie będzie wchodziła w relacje z rówieśnikami, bo poczuje się zmuszona i niewysłuchana. "Julia nie jest niemowlęciem, które jest w dużej mierze nieświadome tego, co się wokół niego dzieje i nie można zapytać go o zdanie. 9-letnie dziecko już wie, czego chce i potrafi podejmować decyzje, nawet jeśli sugeruje się zdaniem innych" - mówi Natalia Minge. Co grozi dzieciom rozwiedzionych rodziców?<< Na portalu jeden z użytkowników zadał pytanie w podobnej sprawie. Odpowiedział na nie prawnik Marek Gola: "Zgodnie z treścią art. 97 § 2 w braku porozumienia między rodzicami, o istotnych sprawach dziecka rozstrzyga sąd opiekuńczy, co dotyczy zarówno rodziców żyjących wspólnie, jak i rodziców rozłączonych, względem których zastosowanie znajdzie także art. 107 Zgodnie z przepisem art. 582 rozstrzygnięcie to może nastąpić dopiero po umożliwieniu rodzicom złożenia oświadczeń, chyba że wysłuchanie ich byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami. Treścią orzeczenia sądu może być tylko samo rozstrzygnięcie sporu (np. wskazanie miejsca, w którym dziecko ma przebywać) lub zezwolenie na wykonanie określonego zachowania (np. na wyjazd z dzieckiem za granicę - uchwała SN z dnia 10 listopada 1971 r., III CZP 69/71, OSNCP 1972, nr 3, poz. 49; określenie sposobu realizowania wierzytelności alimentacyjnych; uchwała SN z dnia 30 maja 1985 r., III CZP 26/85, OSNCP 1986, nr 4, poz. 45)". Pomimo oburzenia wielu internautów, Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim działał zgodnie z prawem i przede wszystkim w interesie dziecka. Co ciekawe w komentarzach na Facebooku wiele osób - w tym również katecheci - zwracają uwagę na to, że to zła decyzja i nie powinno się przymuszać nikogo do zajęć z religii. Zdania są bardzo podzielone. Źródłem tej historii jest portal Inne polskie portale powieliły ją. Niektórym komentującym trudno jednak uwierzyć w taki obrót spraw i wskazują oni, że może to być fake news. W tej chwili brakuje dodatkowych źródeł informacji. Materiał będziemy aktualizować.
Dyrektor ściga uczniów, którzy nie chodzą na religię. Na dywanik wzywa ich rodziców Dyrektor XLIV Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie wzywa do siebie uczniów, którzy nie uczęszczają na lekcje religii. Co więcej, na jego dywaniku mają się stawiać również rodzice nastolatków. Zaskakujące rzeczy dzieją się w krakowskim XLIV Liceum Ogólnokształcącym. Jak podała "Gazeta Wyborcza", dyrektor tamtejszej placówki wzywa do siebie rodziców uczniów, którzy nie chodzą na lekcje religii. O obowiązku stawienia się na dywaniku dorośli dowiedzieli się na ostatnim zebraniu szkolnym. "Są tacy, którzy mają już to spotkanie za sobą. Opowiadają, że dyrektor chce znać przyczyny rezygnacji. Wypytuje, czy są ateistami, czy innowiercami" - podała GW. Dyrektor miał również zapowiedzieć, że brak chodzenia na religię nie zwalnia uczniów z uczestnictwa w uroczystościach kościelnych. Ostatnio była to msza święta okazji pogrzebu proboszcza katedry wawelskiej ks. Zdzisława Sochackiego." Sprawy ze wzywaniem na dywanik jednak nie skomentował. Dodajmy, że religia nie jest obowiązkowym przedmiotem w szkole. Nie można z się z niej zwolnić. Rodzice mogą po prostu nie zapisać swojej pociechy na religię. Ci, którzy chcą, by ich dzieci chodziły na zajęcia muszą złożyć specjalne oświadczenie - tak wygląda to jednak w teorii. W praktyce w wielu szkołach jest odwrotnie.
oświadczenie nie chodzenia na religie